co podac?

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Blender w serce.

Litercki zwis atakuje mnie zazwyczaj w łóżku albo na klatce przy pecie. Tam, gdzie zaprowadziłam już względny ład i porządek głupio wysypywać strzęp myśli ze śmietnika głowy i segregować od początku. Zimno w dupę, raczej cicho, przestrzeń podsłuchowa.



Próbowałam dziś gotować, ale nie pomogło. Zupełnie nie jestem głodna.
Ruchy noża na piersi kurczaka...Agata podobno wymyśla kryminały przy zmywaniu. Czynność na tyle głupia, że potęguje chęć mordu.
Posegregowałam w szafkach wszystkie tarki, tasaki, miksery i noże.
Kryminały to damski gatunek, gdyż kobiety znużone naturalnym dawaniem życia hodują w sobie (naturalną) potrzebę jego odbierania, którą urzeczywistniają na łamach książki.
Piekę ci ciastka, spróbuj zgadnąć, co w myślach ci robię.

Przetoczyłam kilometry wzroku po podłodze. Raczej już dzisiaj nie zdobędę świata.
Raczej dziś cię nienawidzę. Walczę mopem w jedynej teraz słusznej sprawie.
Polewa pomarańczowa, cieciorka, słodkie chilli.
Ty mnie pieprzysz telefoniczną ciszą.
Blender w serce,
nic dzisiaj się nie stało. Bolą mnie ręce, boli mnie całe ciało.



3 komentarze:

  1. na poczet endorfin, które ułatwią mi prace domową i szkolną?
    czy bardziej dosadnie?

    OdpowiedzUsuń

cokolwiek napiszesz, pomyśl o swojej matce. czy byłaby dumna?