co podac?

wtorek, 18 maja 2010

z dedykacją dla Adolfiny, która użyczyła mi swojego komputera
oraz mojej mamy, która przysłała mi przepyszne ciasto.
A także taty, który mi to wszystko przywiózł.

niedziela, 16 maja 2010



autorem zdjęć dzisiejszych jest Przemek Gruchała.
reszta jak zwykle bracia Bohen -czyli ja z Maćkiem.

ps: jeśli ktoś z Was posiada jeszcze moje zdjęcia z tamtego dnia -a wiem, że było robionych dużo- proszę o znak.

Pasażerom tramwajów i przechodniom dziękuję za zainteresowanie, kobietom w toalecie za miłe słowa, panu z niemieckiej wycieczki za ten szwargot, który na pewno był jakimś płomiennym wyznaniem, którego nie okiełznałam słuchowo. Do zobaczenia!


piątek, 14 maja 2010

Budzisz się rano i wiesz, że...
Nie jest łatwo. Poranki są najgorsze. Otwieram oczy, za oknem chujoza sączy się z brudnych chmur drobnymi kropelkami i już za moment mam przed oczami to wszystko, co mi się wlecze.
Szkolne dyrdymały, od cholery projektów, rysunków, poszyć trzeba.... Pismo do urzędu, rachunki. Łeb mnie boli, pewnie od namnożenia tych wszystkich niegrzecznych wyrazów, co to mi krzepną w gardle.
Ratuje mnie myśl, że wciąga mnie łóżko i nie pozwala się obudzić..ale to nieprawda. Budzik zasuwa latino co 10 minut, mama i Kuba wydzwaniają na przemian. Mnie z rana trzeba aktywizować, nie zadawać pytań, na które można odpowiedzieć:...mhm...
Czas najwyższy pokicać w majtkach po kawę. Kawa rzadko jest za mocna. najczęściej z mlekiem, plus druga-to samo tylko z cukrem, końską dawką i szeregi błagań, żeby już nie spać. Do Maćka. I siebie.
Do siebie nawet więcej.


Miałam sen. Mam często dziwne sny, ale ostatnio wyobraźnia zafundowała mi takie hardcore'y, że do wieczora nie mogłam dojść do siebie.
Jaki jest powód, dla którego majtki i skarpetki (najczęściej nie sparowane) znajdują się na samym dole sterty kartonów?
Jeszcze jedno, skarpetki warto wybierać grube, bo wystaje mi śruba z obcasa botków. A to boli.
Poza tym, oboje jesteśmy kurewsko marudni, wkurwienie krystalizuje się na skórze i trzeba wyjść zanim któreś z nas spotka się z piąchą.
Powietrze jest zdecydowanie za jasne i wysyła dziwne obrazy. Po Kilina łażą brzydcy ludzie, po ulicy jeżdżą samochody. Jeśli przedawkować niewyspanie, można zaobserwować u siebie pewne objawy paranoi. Ja w takich momentach zapominam obsługi przejścia dla pieszych i nie wiem, co się dzieje.
Jeśli trafiam do szkoły, lubię zlać się z krzesełkiem, odwalić swoje i wrócić do domu. Zdarza się i tak, że się naszykuję do wyjścia i potem w mundurze runę na łóżko i nie drgnę, póki się nie wyśpię.
Po szkole warto pójść spać, zresetować dzień, bo było nienajlepiej.

Poranek, podejście drugie:
Pogoda niby lepsza, w kuchni dwa głosy, zaraz obiad. W szkole zaległości, rachunki niezapłacone, szumnie dzwoniące 60gr w portfelu, zjebał się tablet, komputer nadal się przegrzewa i wyłącza w odstępach
nieregularnych, uderzyłam się mydelniczką w oko.
Widzę, że jesteś na fejsie, otwieram okienko czatu i czekam na wiadomość. Pudło. Sms od simplusa to szczyt aktywności towarzyskiej.
Póki Maciej zajmuje tablet, wymyślam wszystkie superpożyteczne rzeczy, którymi wyczyszczę sobie sumienie, że oto znów nie zrobiłam nic do szkoły. Sprzątam. Czekam na cud, wiadomość, goldrejn rtv, aż wysadzą szkołę, wygraną w lotto. Sprzątam.
Poranki są najgorsze, bo budząc się mam świadomość tych wszystkich rzeczy, które kolejno zawalę, miejsc, w które nie zdążę.
Mam półtora miesiąca, żeby spiąć się i wyjść z tej dupy czarnej, po której się szwędam bez celu, w której przepadam z kretesem.
Mam marzenie, żeby się obudzić za rok.




sobota, 8 maja 2010

sobota rano

tak, ta koszulka jest z new yorker'a.
w dodatku jest męska i śmierdzi,
ale z przesłaniem się zgadzam w 100%.
mam dość nieba!

nie znoszę wracać sama w nocy,
nie znoszę jak marudne pijaki chcą zamęczyć te biedne zmęczone lesbijki z nocnego,
nie znoszę, kiedy nie mogę wykonać pijackiego telefonu, żeby nie wyszło, że się narzucam i muszę "klabować". bez sensu.
miłych sobotnich wyskoków życzę!

czwartek, 6 maja 2010

ciotka Adolfina i jej maturalny glam.

środa, 5 maja 2010

wtorek, 4 maja 2010

panna chuj-mruk.

położę ci na język komplementów pęki
a ty łykaj, łykaj
łykaj.
staniesz się bohaterką tej piosenki.
taki jest mój zwyczaj.

ćmisz wkurwionego papierosa, pani bum bum
szukasz obcych języków, bo boisz się swojego
rzuć wszystko, wiesz
i chodź ze mną gdzie ciemno.
więc wyjmij z gęby peta, bądź jak kobieta.
bo w maj dobrze wejść w impetem.

człowiek się styczniował, teraz mu mało.
bezludne ciało.
(w moim raperskim klipie teraz następuje zoom na śliski tyłek murzyniącej się murzynki.
trzęsie się. trzęsie.
teraz chwila na golda i zapodaję dalej)
taka jesteś niby fajna
królowa bez powiek
co to zaśpiewa, napisze i powie
i kurwa love.
a oczami sikasz w kolana
od wielokropków do rana.


"chciałbym być twoim chłopakiem"

(w tym miejscu słucham pan mruk, stwierdzam, że jestem zmęczona, do dupy i idę spać. natrzaskałam linków, bo nie mogę się zdecydować na jedno. joł joł czekerap!)